W obliczu nadchodzących zmian w zarządzaniu funduszami unijnymi, coraz częściej pojawiają się głosy dotyczące możliwego ograniczenia roli regionów, w tym Urzędów Marszałkowskich, jako instytucji zarządzających środkami z Unii Europejskiej. Dotychczasowe doświadczenia pokazały, że samorządy regionalne odgrywały kluczową rolę w dystrybucji funduszy unijnych, szczególnie w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO). Jednak w obliczu nowej perspektywy finansowej UE i globalnych trendów politycznych, przyszłość tej roli staje pod znakiem zapytania.

Coraz silniejsze tendencje do centralizacji

Jednym z istotnych sygnałów nadchodzących zmian jest wypowiedź Marszałka województwa, który na nadzwyczajnej sesji rady miasta Torunia ostrzegał przed tendencjami do centralizacji zarządzania funduszami:
Tendencje w Europie wcale nie są takie, jak byśmy tego oczekiwali. Mówię tu, my samorządowcy, wręcz odwrotnie: coraz częściej mówi się o centralizacji zarządzania, czyli pomijaniu roli regionów. Owszem, uzgodnienia na poziomie krajowym są potrzebne, ale w kontekście polityki spójności pojawiają się różne głosy. Jedni mówią: 'No skoro KPO, czyli Krajowy Plan Odbudowy, nie mówiąc o Polsce, bo mamy dwa lata opóźnienia, ale w Europie udało się sprawnie wdrożyć bez regionów, tylko poprzez instrumenty krajowe, to po co nam w ogóle takie instytucje zarządzające regionami w przyszłości, jak w Polsce?’ No i czeka nas batalia. To wcale nie jest przesądzone, czy województwa w naszym kształcie, jakie dzisiaj znamy i z funkcjami, jakie znamy, przetrwają.
Wypowiedź ta pokazuje, że choć rola regionów w zarządzaniu środkami unijnymi była dotychczas istotna, istnieje coraz większe ryzyko, że ten model zarządzania może zostać zmarginalizowany. Marszałek zwraca uwagę na centralizację w ramach Krajowego Planu Odbudowy, który w wielu krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, wdrażany jest bez aktywnej roli regionów. Takie zmiany mogą zapowiadać dalsze ograniczenie podmiotowości regionów w dystrybucji funduszy europejskich.
Projekty budżetu UE na kolejną perspektywę

Dodatkowo, zmiany te znajdują potwierdzenie w wypowiedzi Andrzeja Porawskiego, Dyrektora Biura Związku Miast Polskich, który na IV Kongresie Polityki Miejskiej i Regionalnej odniósł się do przyszłego budżetu Unii Europejskiej:
Pani Ursula von der Leyen właśnie pokazała w ścisłym gronie projekt budżetu na kolejną perspektywę, o czym to już była mowa. I w tym projekcie budżetu nie ma już Regionalnych Programów Operacyjnych – ponad 300 jest zastąpionych przez 27 Narodowych Programów Operacyjnych. Bruksela idzie ku centralizacji, a polskie regiony zbudowały swoją siłę nie w oparciu o ustrojową pozycję (bo to jest słaba), tylko właśnie w oparciu o redystrybucję środków unijnych i o pewną podmiotowość w tym zakresie.
Porawski podkreśla, że kluczowa siła regionów, jaką była samodzielność w zarządzaniu funduszami unijnymi, może zostać osłabiona. Zastąpienie regionalnych programów operacyjnych narodowymi programami operacyjnymi oznaczałoby, że decyzje o podziale funduszy będą podejmowane na poziomie centralnym, co może znacząco ograniczyć wpływ samorządów regionalnych.
Czy Urzędy Marszałkowskie utracą swoją rolę?
Obydwie wypowiedzi wskazują na znaczące ryzyko, że Urzędy Marszałkowskie mogą przestać pełnić funkcję Instytucji Zarządzających środkami unijnymi w ramach przyszłych perspektyw finansowych. Centralizacja, na którą zwracają uwagę zarówno Marszałek województwa, jak i Andrzej Porawski, mogłaby oznaczać, że rola regionów zostanie ograniczona, a decyzje o dystrybucji środków będą podejmowane na poziomie krajowym.
Oczywiście, tocząca się debata wciąż trwa, a ostateczny kształt zarządzania funduszami europejskimi na kolejny okres programowania nie jest jeszcze przesądzony. Niemniej jednak, samorządy regionalne mogą stanąć przed trudnym zadaniem walki o zachowanie swojej roli w tym procesie. Będzie to wymagało zarówno silnego zaangażowania na szczeblu krajowym, jak i europejskim, aby przekonać decydentów o korzyściach płynących z decentralizacji zarządzania funduszami.






