Radny Michał Czepek, przedstawiający się jako „Geograf”, podjął próbę polemiki z naszym stanowiskiem, jednak uczynił to w sposób, który trudno uznać za trafny. Jego wypowiedź budzi wątpliwości – albo świadomie manipulował faktami, albo po prostu nie posiada wystarczającej wiedzy, by rzeczowo zabrać głos w tej sprawie.
W swojej wypowiedzi dotyczącej liczby studentów w Bydgoszczy i Toruniu, pan radny oparł się wyłącznie na danych GUS i ogólnych rankingach uczelni wyższych. Tymczasem pominął kilka kluczowych kwestii, które znacząco wpływają na pełny obraz sytuacji.
Co więcej – to pokazuje, że prawdopodobnie nie zapoznał się dokładnie z raportem przygotowanym przez Zarząd Województwa. Gdyby przeczytał go uważnie, być może nie popełniłby tak podstawowego błędu.
Ale po kolei. Zacznijmy od kwestii liczby studentów…
Nie tylko GUS – pełna prawda o liczbie studentów

Zacznijmy od fragmentu diagnozy, który wyjaśnia sposób liczenia studentów w danych GUS. W dokumencie jasno wskazano, że liczba studentów przypisywana jest do siedziby głównej uczelni, niezależnie od miejsca prowadzenia zajęć. Oznacza to, że jeśli Uniwersytet Kazimierza Wielkiego otworzy filię w Grudziądzu, to studenci tej filii zostaną ujęci w statystykach jako studenci Bydgoszczy – mimo że realnie studiują, mieszkają i funkcjonują w Grudziądzu. Ten mechanizm, choć często wykorzystywany do poprawy statystyk Torunia i sztucznego „wzmacniania” pozycji Torunia.
Dobrą ilustracją jest tu relacja pomiędzy siedzibą, a oddziałem uczelni wyższej zlokalizowanym w innym mieście. To w siedzibie podejmuje się decyzje o kierunkach kształcenia w oddziale, o liczbie kształconych studentów, o inwestycjach w infrastrukturę, w tym także tą wpływającą na jakość kształcenia, w oddziałach rzadziej prowadzi się badania naukowe (więc nie zawsze jest potrzeba inwestowania w specjalistyczną bazę), a dorobek naukowy pracowników oddziału jest wliczany do dorobku uczelni utożsamianej przecież z miastem, w którym ma ona siedzibę. Oddział uczelni zlokalizowany w danym mieście, umożliwia więc głównie tylko zdobycie wykształcenia, ale zazwyczaj nie przyczynia się do poprawy dorobku naukowo-badawczego „zaliczanego na konto miasta, w którym działa”. Właśnie z tych powodów, jeśli ocenia się potencjał regionalny lub metropolitalny danego miasta, kluczowe znaczenie ma liczba uczelni mających siedzibę w danym mieście. Oczywiście nie deprecjonuje to wskaźnika liczby studentów, bo mieszkając w danym mieście są konsumentami dóbr i usług przez nie oferowanych, studenci zamiejscowi transferują do danego miasta środki finansowe wypracowane poza nim – pobudzają rynek nieruchomości, handel, rozrywki, niekiedy w różnym wymiarze wykonują różne prace, a po zakończeniu studiów będą z sentymentem wspominać ich okres i może zwiążą swoją przyszłość z miastem, w którym studiowali – a więc obecność studentów w mieście przyczynia się do jego rozwoju, ale nie w dziedzinach kluczowych dla budowy jego pozycji jako ośrodka regionalnego lub ponadregionalnego.
Pojawia się tu istotne pytanie: skoro Zarząd Województwa ma świadomość ograniczeń danych GUS – bo sam o nich wspomina w raporcie – to dlaczego nie podejmie próby zebrania pełniejszych informacji? Skoro wiadomo, że statystyki przypisują studentów wyłącznie do siedziby głównej uczelni, to może warto byłoby przeprowadzić własne badanie lub ankietę wśród wszystkich uczelni funkcjonujących w województwie kujawsko-pomorskim, by przedstawić rzeczywistą liczbę studentów w poszczególnych ośrodkach – tam, gdzie faktycznie toczy się życie akademickie.
Czy Zarząd ogranicza się wyłącznie do danych GUS, bo są wygodniejsze i korzystniejsze dla Torunia? W tych statystykach rzeczywiście Toruń wypada lepiej, ale czy to wystarczający powód, by ignorować fakty?
Warto zauważyć, że sam Uniwersytet Mikołaja Kopernika na swojej stronie internetowej podaje szczegółowe dane dotyczące liczby studentów i kadry, z rozróżnieniem na kampus bydgoski i toruński. Skoro uczelnia potrafi rozdzielić te informacje, to czy nie powinniśmy oczekiwać tego samego od Departamentu Planowania i Rozwoju?W końcu to właśnie ta jednostka powinna dbać o jakość danych wykorzystywanych do planowania polityki regionalnej – rzetelnych, precyzyjnych i odzwierciedlających realne procesy zachodzące w województwie.
Dane pokazują wyraźny spadek ogólnej liczby studentów Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w ciągu zaledwie trzech lat – o ponad 2,5 tysiąca osób, czyli 13,2%. Największy ubytek dotknął kampusu toruńskiego, gdzie liczba studentów zmniejszyła się aż o 17%. Dla porównania, w kampusie bydgoskim spadek był marginalny – jedynie 1,9%.

Jeszcze bardziej wymowny jest spadek liczby studentów I stopnia – czyli tych, którzy dopiero rozpoczynają studia. Ogółem jest ich dziś o 15,1% mniej niż trzy lata temu. Również w tym przypadku to kampus toruński traci wyraźnie więcej – 15,8% w porównaniu do 11,4% spadku w Bydgoszczy.

Mimo ogólnej tendencji spadkowej, kampus bydgoski wykazuje większą stabilność w naborze. Co więcej, warto zaznaczyć, że od tego roku akademickiego w Collegium Medicum ruszył kierunek lekarsko-dentystyczny, który może przyciągnąć nowych studentów i złagodzić skutki spadku w liczbie kandydatów. To nie tylko wzmocnienie oferty dydaktycznej, ale też sygnał, że Bydgoszcz ma potencjał do dalszego rozwoju jako ośrodek akademicki – szczególnie w dziedzinach medycznych.
Do statystyk Torunia doliczani studenci oddziałów WSB Merito z Łodzi i Bydgoszczy oraz studenci dawnej Akademii Medycznej, obecnie Collegium Medicum. Jak podaje Uniwersytet Mikołaja Kopernika, w roku akademickim 2024/2025 na Collegium Medicum studiuje 4 778 studentów posiadających polskie obywatelstwo. Według dostępnych informacji, na WSB Merito w Bydgoszczy kształci się około 4 000 studentów. Ilu studentów z oddziału WSB Merito w Łodzi GUS przypisuje do Torunia?

Według danych GUS, w grudniu 2023 roku liczba studentów wynosiła około 24 tys. w Bydgoszczy i ponad 30 tys. w Toruniu. W zestawieniu uczelnie posiadające oddziały poza swoją główną siedzibą zostały oznaczone kolorem niebieskim. W Toruniu funkcjonują również inne, mniejsze uczelnie niepubliczne, których główna siedziba znajduje się w innym mieście – na przykład Powiślańska Szkoła Wyższa z Kwidzyna.
Można zatem przypuszczać, że GUS przeszacowuje liczbę studentów w Toruniu, która w rzeczywistości jest wyraźnie niższa i prawdopodobnie nie przekracza 20 tysięcy. Jednocześnie dane mogą niedoszacowywać liczby studentów w Bydgoszczy, gdzie faktyczna liczba studiujących może przekraczać 30 tysięcy.
Potencjał akademicki i pozycja w rankingach
Kolejnym wątkiem poruszonym przez radnego była kwestia rankingów, w których klasyfikowane są uczelnie bydgoskie i toruńskie – w kontekście ich potencjału i renomy.
Bydgoszczy nie poszczęściło się tak, jak Toruniowi czy Wrocławiowi, do których przeniesiono uczelnie z polskich Kresów – z Wilna i Lwowa. Bydgoszcz budowała uniwersytet w sposób organiczny. – Zbigniew Ostrowski, Marszałek K-P, 24.04.2025r.
UMK rzeczywiście plasuje się wyżej w ogólnopolskich rankingach niż UKW czy Politechnika Bydgoska. Warto jednak zastanowić się, z czego to wynika. Jak wskazuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, potencjał naukowy UMK w dużej mierze opiera się na jednostkach zlokalizowanych w Bydgoszczy. W oficjalnym stanowisku ministerstwa czytamy:
Potencjał naukowy UMK uległby znacznemu rozproszeniu. Zmiana polegałaby na wydzieleniu z jego struktur trzech wydziałów: Wydziału Medycznego (kat. A), Wydziału Farmaceutycznego (kat. A) i Wydziału Nauk o Zdrowiu (kat. B). Wydzielenie wymienionych powyżej wydziałów przyczyniłoby się do znacznego osłabienia potencjału naukowego Uniwersytetu o około 30%. – 2022r.
Oznacza to, że wysoka pozycja UMK w rankingach zawdzięczana jest w znacznej mierze właśnie Collegium Medicum z siedzibą w Bydgoszczy. W opinii obecnego prorektora Collegium Medicum, część bydgoska UMK jest niedofinansowana w stosunku do swojego potencjału kadrowego. Jak zaznaczył, gdyby Collegium Medicum funkcjonowało jako samodzielna uczelnia medyczna, otrzymywałoby istotnie wyższe środki z budżetu państwa1
Włączenie Collegium Medicum w Bydgoszczy do struktury Uniwersytetu Mikołaja Kopernika znacząco wpłynęło na rozwój potencjału naukowego uczelni. Jak podkreślił rektor UMK, prof. Andrzej Tretyn, współpraca ta umożliwiła osiągnięcie progu publikacyjnego wymaganego w prestiżowych rankingach naukowych.
Jak stwierdził prof. Andrzej Tretyn, rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, podczas konferencji w Zielonej Górze w 2017 roku:
Trzynaście lata temu włączyliśmy Akademię Medyczną w Bydgoszczy do struktury UMK. Wspólnie publikujemy rocznie około 1000 prac naukowych, z czego około 300 dotyczy szeroko pojętej medycyny. Dzięki temu jesteśmy wysoko notowani w rankingu leidenskim, który koncentruje się wyłącznie na dorobku naukowym. Uwzględnia się w nim tylko te uczelnie, które przekraczają próg 800 publikacji rocznie — i to właśnie pozwala nam być branym pod uwagę w tym zestawieniu.
Sytuacja, w której dorobek naukowy i potencjał akademicki generowany w jednym mieście – jak w przypadku Bydgoszczy – jest formalnie przypisywany innemu ośrodkowi, stanowi poważne zaburzenie sprawiedliwości akademickiej i regionalnej. To nie tylko kwestia statystyk – to realne konsekwencje dla rozwoju naukowego, gospodarczego i społecznego. Szczególnie jaskrawym przykładem takiej niesprawiedliwości jest relacja między Collegium Medicum w Bydgoszczy a Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Collegium Medicum, powstałe na bazie dawnej Akademii Medycznej w Bydgoszczy, odpowiada dziś za około 30–40% całego potencjału naukowego UMK. Mimo to to Toruń, jako siedziba uczelni, przypisuje sobie ten dorobek, co sztucznie zawyża jego pozycję jako ośrodka akademickiego, a jednocześnie marginalizuje rzeczywisty wkład Bydgoszczy. Do tego dochodzi lokalizowanie siedzib spółek typu spin-off w Toruniu, mimo że wywodzą się one z działalności Collegium Medicum w Bydgoszczy.
Co gorsza, już podejmowano próby połączenia dwóch bydgoskich szpitali uniwersyteckich, co mogło się odbyć ze szkodą dla pacjentów i mieszkańców miasta. Jedynie zdecydowany sprzeciw społeczny powstrzymał rektora UMK przed realizacją tego działania. To pokazuje, że centralizacja decyzji w Toruniu może mieć realne, negatywne skutki dla bydgoszczan – zarówno w dostępie do ochrony zdrowia, jak i w rozwoju lokalnych instytucji naukowych.
Właśnie dlatego tak ważny i uzasadniony jest postulat wyodrębnienia dawnej Akademii Medycznej z UMK i utworzenia niezależnego Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Ten obywatelski projekt został poparty przez ponad 150 tysięcy mieszkańców i trafił do Sejmu. To wyraz silnej potrzeby mieszkańców Bydgoszczy, by ośrodek naukowy o tak dużym potencjale mógł rozwijać się samodzielnie, odpowiadać na lokalne potrzeby i wreszcie być sprawiedliwie reprezentowany w przestrzeni akademickiej i publicznej.
Tylko realne oddzielenie struktur może przywrócić równowagę i uczciwość w przypisywaniu dorobku naukowego oraz zapewnić Bydgoszczy należne jej miejsce na mapie akademickiej Polski
Czy UMK byłoby uczelnią badawczą bez Bydgoszczy?
Można zadać sobie pytanie, jak wyglądałaby pozycja Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w rankingach, gdyby potencjał naukowy toruńskiej części uczelni oraz Collegium Medicum (dawnej Akademii Medycznej) był oceniany oddzielnie. Wówczas pojawia się wątpliwość, czy UMK — bez wkładu jednostki bydgoskiej — wciąż kwalifikowałby się do grona uczelni badawczych. Prowadzi to do jednoznacznego wniosku: pozycja UMK w rankingach naukowych w dużej mierze opiera się na dorobku Collegium Medicum, który formalnie przypisywany jest całemu uniwersytetowi, a tym samym – bezpośrednio Toruniowi.
- Borakiewicz, W. (2024, październik 30). Stomatologia w Bydgoszczy na Collegium Medicum UMK. 40 proc. studentów UMK kształci się w Bydgoszczy. Bydgoszcz Informuje ↩︎






